Relacja z ataku na Makalu

30 września 2011 roku o 14:30 czasu nepalskiego, w 28 dniu od założenia bazy, po 12-godzinnej akcji, Adam Bielecki i Artur Hajzer stanęli na szczycie Makalu (8463m). W czasie tego samego szturmu na piątym szczycie świata w półtorej godziny po pierwszym zespole zameldował się Tomasz Wolfart.

Adam Bielecki na szczycie Makalu 30.09.2011 godz. 14.30 (fot. A. Hajzer)

Adam Bielecki, który jako pierwszy członek zespołu postawił nogę na szczycie, stał się jednocześnie 8 Polakiem w historii, któremu udała się ta sztuka, a co z punktu widzenia sportowego ważniejsze – 6, któremu udało się to zrobić bez użycia tlenu z butli (pozostała dwójka dokonała wejścia w tym samym stylu). Ostatnie polskie wejście w tym stylu miało miejsce 23 lata temu.

7-osobowa wyprawa (ósmy uczestnik – Jacek Groń opuścił bazę w początkowej fazie wyprawy) nie korzystała z pomocy tragarzy wysokościowych oraz działała jako jedyna wyprawa w rejonie. Ze względu na ciężkie warunki śniegowe, była zmuszona do wyszukiwania własnych wariantów przejścia przez bariery skalne i labirynty seraków (również w kopule szczytowej). Akcja szturmowa, od przełęczy Makalu la prowadzona była w stylu alpejskim i mimo sporych trudności, bez użycia asekuracji.

Późna godzina zdobycia szczytu przez Tomasza Wolfarta wraz z dość niefortunnym wyborem drogi zejściowej stały się przyczyną nieplanowanego, ciężkiego biwaku na wysokości ok 8300m. Tomek do obozu 4 na wysokości ok. 7800m.gdzie czekali na niego koledzy, dotarł dopiero następnego dnia około godziny 12 w południe. w tym czasie kolejny uczestnik – Maciek Stańczak zaczął zdradzać oznaki poważnej deterioracji organizmu.

Szerpański ratownik wpina zdezorientowanego Tomka Wolfarta do poręczówki podczas dramatycznego zejścia do C2 (fot. A. Ciućka)

Po 4 dniach dramatycznego zejścia górę o własnych siłach opuścili Adam Bielecki i Artur Hajzer. Tomasz Wolfart zszedł w asyście szerpańskich ratowników wezwanych na pomoc i przetransportowanych w pobliże bazy za pomocą helikoptera. Maciej Stańczak został przetransportowany do bazy na noszach, a niezbędnej podstawowej pomocy medycznej udzielili mu Kacper Tekieli i Adam Ciućka, którzy wyszli kolegom naprzeciw i podjęli współpracę z ratownikami, akcję ratunkową z bazy koordynował Tomasz Chwastek.3 października wszyscy uczestnicy wyprawy znaleźli się w bazie.

Ze względu na odmrożenia i znaczne wyczerpanie Artur Hajzer,Maciej Stańczak i Tomasz Wolfart zostali ewakuowani z bazy helikopterem. Pozostała czwórka kończy właśnie tygodniowy treking i za kilka dni również powinna dotrzeć do kraju.

Pozdrawiamy
Uczestnicy wyprawy

Informacja o stanie zdrowia: trójka naszych kolegów przebywa w szpitalu w Trzebnicy. Wszyscy mają odmrożenia. Artur Hajzer, który ma ledwie zaczerniony opuszek w paluchu o nogi wyjdzie do domu przed końcem tygodnia. Tomek Wolfart i i Maciek Stańczak pozostaną dłużej. Mają odmrożenia palców u dłoni i przed nimi szeroki wachlarz zabiegów m.in. codzienna komora hiperbaryczna we Wrocławiu. Jak to wypadku odmrożeń trudno cokolwiek obecnie wyrokować.

Zdjęcia z ataku szczytowego znajdują się w galerii wyprawy na stronie : PHZ.

Dodaj komentarz